Wspomnienie o Lucynie Antonowicz, sycowskiej nauczycielce geografii

„Nigdy nie ma dobrego momentu na pożegnanie bliskich, ale zawsze jest dobry czas, żeby otulić ich myślami”.
2 sierpnia 2017r.  z głębokim żalem i niedowierzaniem  przyjęliśmy wiadomość o śmierci naszej serdecznej Koleżanki, Lucyny Antonowicz. Oto wspomnienia ukazujące Jej niezwykłą osobowość.
    Lucyna Antonowicz, z domu Gasztych, urodziła się po wojnie w Ochędzynie koło Wieruszowa. Jako dziecko wraz z rodziną przeprowadziła się do Sycowa. Tu skończyła szkołę podstawową, liceum ogólnokształcące, tu pracowała i mieszkała do końca swego życia. Sycowianom znana jest jako wspaniały, niezwykły nauczyciel oraz dobry i pogodny człowiek.
    Była absolwentką wrocławskiego studium nauczycielskiego i Wydziału Nauk Przyrodniczych w zakresie geografii Uniwersytetu Warszawskiego. Przez siedem lat pracowała w szkole podstawowej w Goszczu. W 1973 roku podjęła pracę w Szkole Podstawowej nr 1 w Sycowie (później od 1999r. – gimnazjum), gdzie uczyła 29 lat. W pamięci wychowanków i ich rodziców zapisała się jako nauczyciel z powołania i przyjaciel młodzieży. Szybko i trafnie rozpoznawała cechy osobowe uczniów, potrafiła z nimi rozmawiać na różne tematy, poświęcała im dużo wolnego czasu, pomagała w niepowodzeniach i trudnych sytuacjach, cieszyła się z ich sukcesów i osiągnięć. Zawsze mogli na Nią liczyć, na Jej uśmiech i życzliwość. Lekcje geografii  w wykonaniu Lucyny nie były ani nudne, ani trudne, bo prowadziła je z pasją i zaangażowaniem. Nic dziwnego, że Jej podopieczni zdobywali tytuły laureatów w wielu konkursach, w tym wojewódzkich. Niektórzy z nich z geografią związali swoją przyszłość zawodową. Właśnie dzięki swojej Pani. Lucyna chętnie organizowała przeróżne wycieczki, by wraz z uczniami odkrywać piękno Ziemi i pogłębiać ich wrażliwość. O Jej zaangażowaniu zawodowym \świadczą liczne nagrody, m. in. Ministra Oświaty i Wychowania w 1978 roku, nagrody dyrektorskie, inspektorskie i te, najważniejsze dla Niej – tytuły najsympatyczniejszego nauczyciela.
    Lucyna była autorytetem nie tylko dla uczniów, ale także dla nauczycieli. Imponowała sumiennością, zdyscyplinowaniem, pomysłowością, podejściem do wychowanków i ofiarnością. Z własnej inicjatywy otaczała opieką i serdecznością kolegów po fachu, a zwłaszcza nowych pracowników szkoły, by czuli się jak w domu. Służyła dobrymi  radami, dzieliła się doświadczeniem zawodowym i życiowym. A wszystko robiła z życzliwością, szczerością i uśmiechem. Zadziwiała niezwykła pogodą ducha i otwartością na drugiego człowieka. Z łatwością nawiązywała kontakt i pierwsza oferowała pomoc. Wciąż aktywna, także na emeryturze tryskała energią i rozdawała bliskim oraz znajomym uśmiechy. Była również wrażliwa wobec zwierząt i roślin, dbała o nie, szanowała, a one to doceniały.
     Parafrazując słowa Jana Pawła II, o Lucynie trzeba powiedzieć, że była wielka – nie przez to, co posiadała, lecz przez to, kim była, nie przez to, co miała, lecz przez to, czym dzieliła się z innymi.
      Lucynko, mamy nadzieję, że kiedyś spotkamy się z Tobą…, otulisz nas swym ciepłem i podasz pomocną dłoń. Znów będziesz naszym opiekunem…  i może uda nam się wypić niejedną kawę.
     Do zobaczenia, Lucynko…
                                                                     Wdzięczni za wszystko
                                                                      koleżanki i koledzy